W styczniu 2026 roku w Davos zaprezentowano platformę Wsocial - Europejską odpowiedź na portal X i na ogólną niemoc Europy w zaznaczeniu swej obecności na rynku mediów społecznościowych. Czym ma być nowa platforma? Kiedy się pojawi i co pokaże światu? Czy przekona dziennikarzy, polityków i publicystów do przeskoczenia ze swoimi czytelnikami do siebie? To wszystko postaram się dzisiaj poruszyć w niniejszym artykule.
Nie tylko platforma społecznościowa
Gdy na scenie Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Davos pojawiła się prof. Anna Zeiter prezentując Wsocial, na widowni widać było poruszenie. Nie od dziś wiadomo, ale od niedawna widać to bardzo wyraźnie, że Europa powinna zacząć budować własny system usług i produktów w dziedzinie technologii. Projekty takie jak europejski system płatności, sieć społecznościowa czy komputerowy, konsumencki system operacyjny rozgrzewają opinię publiczną i pokazują, jak duża chęć do zmiany narasta wśród europejskich społeczeństw.
Wiele z tych pomysłów Europa może zbudować przysłowiowo "od ręki". Istnieje bowiem ogromny potencjał na przykład w wykorzystaniu systemu Linux. Odpowiednio dofinansowane fundacje, które starają się rozwijać różne dystrybucje przy bardzo ograniczonych środkach, mogłyby w końcu na poważnie się wziąć za zwiększanie użyteczności, bezpieczeństwa i stabilności swoich produktów.
Tak naprawdę już teraz wystarczy odrobina woli politycznej aby wszystkie administracje państw UE przerzucić na Linuxa i LibreOffice. To by był krok odważny, potrzebny i pchający całą branżę IT w Europie do przodu. Nic się jednak nie zmieni bez odpowiednich strumieni pieniędzy - ale to jest akurat coś, co Europa umie najlepiej i co musi wykorzystać w tej sytuacji. Amerykańskie korporacje miały dziesiątki lat do tego by rosnąć i wykorzystały każdą minutę na swoją korzyść. Teraz, w dobie kryzysu zaufania do zachodniego partnera pojawia się okienko jedyne w swoim rodzaju. Albo Europa stanie w szranki w tym wyścigu albo po raz kolejny zostanie rozłożona na łopatki i upokorzona.
Z tego punktu widzenia Wsocial ma ogromny potencjał, który może być jednocześnie jego największym problemem. Oczekiwania społeczne mogą przytłoczyć Wsocial, a ta pierwszy sprawdzian ma już właśnie na głowie. Chodzi o anonimowość - Wsocial uderza w czuły punkt i dzieli scenę na dwa przeciwstawne obozy.
Mieć ciastko i zjeść ciastko. To możliwe?
Profesor Anna Zeiter powiedziała w trakcie wystąpienia - ale potwierdziła to również później w swoich wywiadach i postach, między innymi na LinkedIn, że Wsocial nie będzie akceptował anonimowości. Użytkownicy będą musieli w jakiś, bliżej nie określony na ten moment sposób, się zweryfikować - wykonując swoje zdjęcie albo w inny sposób potwierdzając, że nie są botem. W ten sposób platforma chce walczyć z dezinformacją. I to z pewnością dezinformację ograniczy, jednak spowoduje równocześnie brak anonimowości.
Dla wielu osób bycie anonimowym w sieci to absolutny must-have i z pewnością nie będą chcieli z niej rezygnować dla jakiejś aplikacji społecznościowej. Z drugiej strony ciężko walczyć z botami i dezinformacją, jeżeli nie weryfikujemy kto włącza się w dyskusję na danej platformie. Zagadnienie nie jest łatwe i od skuteczności jego rozwiązania zależy to, czy WSocial ostatecznie uda się pogodzić zwaśnione strony.
Przy okazji braku anonimowości pojawia się argument, że dane gromadzone o użytkownikach mogą w niepowołanych rękach wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Co więcej, pojawiają się obawy, że te same dane będą wykorzystywane przez różne urzędy i instytucje unijne do celów sprzecznych z interesem samych użytkowników.
Czy jest się czego bać? Przy okazji tego pytania nasuwa mi się pewna refleksja. Dyskusja wywołana przez Wsocial, w ramach której otrzymujemy filozoficzny wybór pomiędzy brakiem anonimowości a dezinformacją sprowadza się w gruncie rzeczy do dyskusji dotyczącej wolności słowa. Kiedy powinna kończyć się wolność słowa? Prawdopodobnie wtedy, gdy może ona krzywdzić innych ludzi. Chyba podobnie postrzegam anonimowość.
Jest jednak nadzieja, że skoro CEO całego przedsięwzięcia została Profesor Anna Zeiter, to kwestia ewentualnej weryfikacji tożsamości będzie zrobiona dobrze i co najmniej tak, aby nie zaniedbać oczekiwań każdej ze stron.
Kiedy i jak Wsocial wejdzie na rynek?
W styczniu 2026 roku zaprezentowano koncepcję, która prawdopodobnie wygrzewała się w szwedzkim zespole od jakiegoś czasu. W lutym 2026 roku pod adresem wsocial.eu uruchomiono zapisy i możliwość zarezerwowania swojego unikalnego loginu. Mniej więcej od marca ruszyły dostępy do zamkniętej beta wersji dla wybranych osób. Całość ma zostać uruchomiona dla szerokiej publiczności pod koniec 2026 roku.
Widzimy więc, że twórcy założyli na budowę jakieś rok - półtora. Dużo? Przekonamy się dopiero, gdy zobaczymy finalny lub prawie finalny produkt. Platforma musi dać użytkownikowi poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i możliwości dotarcia do szerszej publiczności. Kluczowe będzie to, czy cała klasa polityczna Europy zdecyduje się przesiąść na Wsocial - tak aby europejscy politycy, biznes i publicyści pokazali, że z europejskiego rozwiązania warto korzystać.
Ja osobiście jestem ciekawy jak WSocial sobie poradzi. Wspieram ten projekt i chcę by spełnił pokładane w nim nadzieje.